To nie był jeden moment. Nie było tak, że coś „kliknęło” i nagle wszystko zaczęło działać. To była raczej seria małych rzeczy, które zaczęły się zmieniać. Najpierw rano. Potem wieczorem. A potem… cały dzień. „Mamo, co teraz mam zrobić?” To pytanie pojawiało się cały...








